Mowy końcowe w procesie dotyczącym wypadku w Warszawie
Przed Sądem Rejonowym w Warszawie odbyła się rozprawa z udziałem Łukasza Żaka, oskarżonego w związku z wypadkiem z września 2024 r. na Trasie Łazienkowskiej. W zdarzeniu zginął 37-letni Rafał, a ranne zostały pozostałe osoby podróżujące samochodem, w tym jego żona i dwoje dzieci.
Oskarżony ponownie przeprosił żonę zmarłego oraz jej rodzinę, mówiąc, że nie chciał wyrządzić jej krzywdy i że żałuje doprowadzenia do wypadku. Żona ofiary zwróciła się do sądu, opisując skutki śmierci męża dla rodziny. Stwierdziła, że nie dostrzega u oskarżonych empatii ani skruchy, i wniosła o orzeczenie, które będzie uwzględniało skutki zdarzenia oraz odstraszający charakter kary.
Stanowiska obrony i prokuratury
Obrończyni oskarżonego wskazała, że ocena sprawy powinna opierać się na dowodach i przepisach, a nie na społecznym odbiorze postępowania. Podnosiła, że część ustaleń oskarżenia, w tym dotyczących alkoholu i przebiegu zdarzenia, została oparta na opiniach biegłych oraz rekonstrukcjach. Zaznaczyła, że oskarżony przyznał się do nieumyślnego spowodowania wypadku, a po opuszczeniu Polski zgłosił się niemieckiej policji. Obrona wskazywała również na jego stan psychiczny po zdarzeniu oraz leczenie psychiatryczne.
Prokurator uznała, że zgromadzony materiał potwierdza opis czynu zawarty w akcie oskarżenia. Według prokuratury oskarżony miał prowadzić pojazd po alkoholu, mimo zakazu prowadzenia, przekroczyć prędkość 200 km/h, przejechać na czerwonym świetle i korzystać z telefonu podczas jazdy. Prokurator wskazała także na opuszczenie miejsca wypadku bez udzielenia pomocy oraz zachowanie oskarżonego w areszcie. Wniosła o 20 lat pozbawienia wolności, dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów oraz po 300 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z dzieci zmarłego. Ostateczne rozstrzygnięcie należy do sądu, który oceni dowody zgodnie z zasadami Kodeksu karnego.
