W miejscowości Vieste w regionie Apulia we Włoszech dyskutowano o zasadach dotyczących spożywania własnej żywności na prywatnych plażach. Według „Guardiana” sprawa stała się publiczna po sytuacji z poprzedniego weekendu, gdy kobieta przybyła na plażę z dwojgiem dzieci, opłaciła leżaki i parasol oraz miała ze sobą przygotowane w domu kanapki. Obsługa zwróciła jej uwagę, ponieważ na tej plaży obowiązywał zakaz wnoszenia własnego jedzenia.

35-letnia Rosaria powiedziała „Corriere della Sera”, że znała obowiązujący zakaz, lecz przygotowuje posiłki dla dzieci w domu ze względów finansowych. Wyjaśniła, że nie korzysta codziennie z oferty baru lub restauracji na plaży.

Stanowisko branży przedstawił Nicola Ragno, przewodniczący stowarzyszenia Assoturismo Capitanata. W rozmowie z „Corriere della Sera” wskazał, że odwiedzający przynoszą nie tylko kanapki, lecz także większe posiłki, napoje i desery. Według niego może to wpływać na kwestie higieny, zagospodarowania odpadów, porządku oraz funkcjonowanie usług oferowanych przez ośrodki plażowe. Dodał, że przedsiębiorcy inwestują w utrzymanie plaż i bezpieczeństwo, a standard usług ma znaczenie dla turystów krajowych i zagranicznych.

Prezydent regionu Apulia Antonio Decaro opowiedział się za możliwością spożywania na plaży jedzenia przyniesionego z domu. W nagraniu opublikowanym na Facebooku stwierdził, że nikt nie powinien zakazywać takiego posiłku, oraz zwrócił uwagę na koszty wynajmu leżaków i parasoli. Ocenił też, że dostęp do morza nie powinien być ograniczany przez koszty korzystania z plaży.

„Guardian” podaje, że udział prywatnych plaż w długości włoskiego wybrzeża różni się między regionami: ma wynosić około 20 procent na Sardynii oraz do 70 procent w Emilii-Romanii i Ligurii. Większość takich plaż oferuje bary i restauracje. Według gazety część Włochów ogranicza korzystanie z tych usług z powodu ich cen.