W Kanadzie odnotowano 858 aktywnych pożarów terenów leśnych, w tym 30 zgłoszonych 16 lipca. Najwięcej działań ratunkowych prowadzono w prowincji Ontario, gdzie służby walczyły ze 180 pożarami. W ponad 70 lokalizacjach ogień pozostawał poza kontrolą.
Ewakuacje i wsparcie federalne
Władze Ontario przygotowują ewakuację mieszkańców zagrożonych obszarów, w tym społeczności rdzennych. Minister ds. reagowania kryzysowego Jill Dunlop poinformowała, że warunki operacyjne zmieniają się szybko. Do części miejsc można dotrzeć wyłącznie drogą lodową albo drogą powietrzną. Prowincja zwróciła się o zapewnienie samolotów, które w razie potrzeby mogłyby zostać skierowane w ciągu 24 godzin.
Akcję gaśniczą w Ontario wspierały cztery śmigłowce sił federalnych, a w terenie pracowało ponad 150 ekip strażackich. Premier Mark Carney podziękował strażakom za działania podejmowane podczas kryzysu pożarowego.
Dym nad Kanadą i północą USA
Dym z pożarów pogorszył jakość powietrza w Toronto oraz w północnych stanach Stanów Zjednoczonych. Według pomiarów firmy IQAir wskaźnik jakości powietrza w Toronto wyniósł 271, wobec 182 poprzedniego dnia. W części Michigan i Minnesoty odnotowano poziomy określane przez amerykański indeks jakości powietrza jako niebezpieczne; podobne wskazania dotyczyły także Nowego Jorku.
Unoszące się cząstki dymu zmieniały sposób rozpraszania światła słonecznego, powodując pomarańczowe lub rdzawe zabarwienie nieba. Zjawisko było widoczne zarówno w Kanadzie, jak i w części północnych regionów USA. W poprzednich sezonach dym z kanadyjskich pożarów docierał również nad Atlantyk i do Europy, co odnotowywały systemy obserwacji atmosfery.